Łosoś

łosoś W dniu 5 września 2010 r. kolega Jan Kuchar z koła wędkarskiego Szczecin Pomorzany złowił na Parsęcie pięcio kilogramowego łososia. Relacja i fotka poniżej:

W niedzielne późne popołudnie przebywałem w Kołobrzegu. Pogoda była dość dobra, postanowiłem więc wyskoczyć na ryby na Parsętę. Pojechałem w okolice mostu we Wrzosowie. Na odcinku między Wrzosowem, a Jazami. Rozpocząłem łowienie na prostym odcinku rzeki. W piątym rzucie pod zakrzewiony drugi brzeg poczułem uderzenie w blachę. Zaciąłem natychmiast, a adrenalina spowodowała, że odruchowo powtórzyłem zacięcie. Ryba rozpoczęła walkę długimi susami w górę i dół rzeki. Hamulec miałem wyregulowany dobrze tak, żeby żyłka nr 0,35 nie zerwała się podczas ucieczek ryby. Walka trwała ok. 25 minut łosoś walczył do końca i już przy samym brzegu nurkował co chwilę licząc na uwolnienie się z kotwiczki. Jednakże po paru próbach udało mi się lądować go osęką. Samica łososia ważyła 5,01kg i miała długość 78 cm. W tym dniu już więcej nie łowiłem, adrenaliny miałem dość. Dodam jeszcze, że przynętą była mosiężna błystka karaś 5.

łosośTrzynastego lutego 2006r Pan Mieczysław Supryn mieszkaniec Trzebiatowa, członek Koła PZW "Dragon Nowielice" wybrał się na Regę na ryby. Łowił w okolicy obwodnicy trzebiatowskiej, praktycznie w mieście. Jako przynętę założył posrebrzany błysk zrobiony własnoręcznie z bezpiecznika wysokiego napięcia. O godzinie 13.15 rzucił błyskiem pod wystający, wchodzący daleko w rzekę krzak. Nim błystka opadła na dno poczuł potężne uderzenie. Ryba natychmiast ruszyła w nurt, kołowrotek rozpoczął swoją grę. Żyłka o średnicy 0,40 mm była naprężona do granic wytrzymałości. Odjazdy ryby były prawie po 100 metrów zarówno w dół jak i w górę rzeki. Teren był trudny. Pan Mieczysław stał na wysokiej skarpie. Wołał żeby ktoś mu pomógł, ale wokół nie było "żywego ducha". Gdy ryba pojawiła się po raz pierwszy pod powierzchnią pomyślał, że to chyba delfin. Po około godzinnej, samotnej walce zjawił się wreszcie kolega wędkarz, który usłyszał krzyki. Pan Mieczysław czuł, że ryba już słabnie i rozpoczął hol siłowy. Jego kolega położył się na skarpie i usiłował podhaczyć rybę osęką, udało się mu to za czwartym razem. O godzinie 14.25. łosoś leżał bezpiecznie na brzegu. Po zważeniu i zmierzeniu okazało się, że ryba waży 20,8 kg i mierzy 127 cm. Pan Mieczysław był szczęśliwy, była to największa ryba w jego życiu. Od tej chwili uważa, że "trzynastka" to liczba szczęśliwa.

Chcesz umieścić swoją rekordową rybę na mojej stronie, wyślij mi zdjęcie wraz z opisem na jeden z tych adresów dorszyki@interia.pl lub kazik@dorsz.com.pl